Jestem więźniem własnego JA. Udaję istnienie.
Podobno Bóg JEST. Ja go nie widzę. Nie widziałam. Nie zobaczę. Nie uwierzę.
Szczęście jest. Przemijalne, dlatego bolesne. Bo nic nie trwa wiecznie, radość przeplata się ze smutkiem.
Bez niego byłoby łatwiej. Nie znając tego uczucia, nie mielibyśmy o nim pojęcia, nie znalibyśmy jego działania.
Dlaczego?
Wina jest. Nie tylko w Tobie, nie tylko we mnie. Jest. Chyba w nas.
Przepraszam.
Nie ma kolejnego dnia, kolejnej nocy, kolejnego wschodu słońca. Nie ma nic.
Miłość to opętanie.
Głód.
Tak, brakuje mi jej. Skąd to wiesz? Wszystko rozumiesz. Dlaczego?
Pytanie o sens istnienia. Nie umiem go zadać.
Chyba nie zdążę dogonić tego, co ważne. Życia.
Ściana.
Dlaczego ludzie rozdeptują ślimaki?
Ja nie jestem całością.
Istnienie nie ma sensu.
OdpowiedzUsuńKocham Cie Kartofelku :*