wtorek, 1 czerwca 2010

"Cause I'm the one who waits for you. Or are you unforgiven, too?"

Aktualnie jest gorzej niż było. Nie, nie jest to znów spowodowane moją potrzebą kochania kogokolwiek, raczej potrzebą kochania mnie przez konkretne osoby. Nie powiem, trochę mi przykro z powodu jawnego olania mnie.

Nienawidzę tego stanu. Obojętność na wszystko i wszystkich, niechęć do rozmowy z kimkolwiek połączona z rozpaczliwym błaganiem o poświęcenie mi chwili. Tak, wiem, że jestem męcząca.
Znów wróciła mi miłość do "The Poet and The Pendulum", "The Islander" i "Eva". Na nowo rozkochuję się w trylogii "The Unforgiven" dziwiąc się samej sobie, jak można tyle o sobie powiedzieć dopiero co poznanej osobie.
Nie potrafię słuchać Bedwetters. Swego czasu próbowałam jeszcze zmuszać się do tego włączając nagminnie "So long nanny" i "Trapped Between Myself", jednak doszłam do wniosku, że niepotrzebnie jeszcze bardziej zniechęcam się do ich muzyki. Oby mi przeszło.
A na koncert nie jadę.

Dziękuję za uświadomienie mnie o mojej wartości. Wierzę, że zamierzenia były słuszne.


Tak, żałuję. Przepraszam.


Nightwish - The Poet and The Pendulum

1 komentarz:

  1. Ojoj, jak Poeta i Wahadło jest odzwierciedleniem Twojego stanu ducha to się zaczęłam o Ciebie martwić :* Na pocieszenie powiem Ci, że czuję się podobnie... olana, niechciana... ale mimo to wiem, że są osoby, na które mogę zawsze liczyć i w Twoim wypadku też tak jest! Więc uszy do góry :D

    OdpowiedzUsuń