piątek, 4 czerwca 2010

Lepiej?

Chwilowo jest lepiej. Chyba. Bo parę spraw się wyjaśniło. Naprostowało. Polepszyło.
No i mam alergię i kicham alergen Placzyński, Głogowski i Popiołek (cholera, jak Popiołek mi się podoba <3). No i jeszcze jeden alergen, ale jest chyba zbyt oczywisty, nawet dla niego samego.
Byle do eee... nieważne do czego.

A: 4 czerwiec fajna data, nie trudno zapamiętać kiedy stypę zrobić na rocznicę :P
S: jesteś dla niej okrutna!
A: pierdolić ją, najważniejszy jest bauunss!
S: fuck yeah!
A: to było na melanżu to było na melanżuuuu!
S: masz gorączkę?
A: nie. mam czinkłaczento w holenderskim gazie, wsiadaj na kanapę, jak nie to na razie.!
Rozkmina z ostatniej chwili.

A, no i byłam pulpeciastym dzieckiem i boli mnie moja szkoła podstawowa. Ale nvm.

Jedyne co się nie zmieniło i co mega mnie martwi to fakt, że nadal nie potrafię na nowo pokochać Bedwetters. I generalnie leję na ich promocję, bo mój udział w koncercie jest niemożliwy. Nie żeby nie było mi przykro.

Wisła? Chyba jednak się wybieram. Bo z KST/PST/alergenami się naprostowało i znów mi się zachciało. Gorzej z motywacją skokową, ale wierzę, że kiedy już ujrzę góry, na nowo odrodzi się we mnie miłość do wszystkiego co z tym związane.

Wyjazd do Finlandii nie wypalił. Trudno. Tylko trochę mi szkoda.

paranoja.
A Neil jest wspaniały. I kocham moją estońską familię, mimo wszystko.












Chociaż ostatnimi czasy jej miejsce bezapelacyjnie oprócz happysadu zajmuje ktoś inny.



happysad - 30 raz

2 komentarze: