To nic, że mętlik w głowie dosięga niewyobrażalnych rozmiarów.
Niby wszystko było już poukładane. Ale to przecież niemożliwe, żeby w moim życiu zapanował porządek.
Jedyne czego szkoda, to że nie jest nas dwoje. Ani nawet troje.
I nie można zatracić się we własnych przemyśleniach. Zawsze coś (ktoś?) je zburzy.
I nie można porozmawiać. Zawsze coś (ktoś?) stoi na przeszkodzie.
Trudno. Najwyżej pozostaniemy w tej agonii.
Szkoda też, że zniszczyć przyjaźń lub jej zalążek potrafi ktoś, kto nie zasługuje na jakikolwiek szacunek. Mimo, że jest bezwartościowym śmieciem, to on rozdaje karty w grze o zaufanie.
Nie wszystko da się załatwić nawet najszczerszą rozmową. Niektóre problemy pozostaną na zawsze, bo słowa nie wystarczą. Za późno to przyszło.
Grę o uczucia przegrałam walkowerem.
Pożegnajmy się.
Inspiracją wszystko co NASZE WSPÓLNE.