Skoki po raz kolejny ocaliły mnie od upadku.
I niech Villemu będą dzięki za to, co nieświadomie dla mnie robi.
Niech ta wczorajsza, najpiękniejsza chwila nie kończy się na jednym konkursie. Niech ten sezon się nie kończy. A jeśli kiedyś już musi, niech każdy kolejny będzie taki sam. Niech będzie jak jest.
Nie widzę, zapominam. Mimo, że zdarza Ci się zapukać i zburzyć dotychczasowy spokój. Nie na długo, na szczęście.
Ale jest dobrze, przynajmniej śnieg zakrył paskudny obraz świata.
A mróz chłodzi relacje międzyludzkie. Trudno.
Nic więcej nie trzeba, tak ma być.
Szczęście przyszło wraz z grudniem.