niedziela, 9 października 2011

-


W to nie da się uwierzyć.
9.10.2011r. na zawsze pozostanie dniem innym niż wszystkie.

Niech czuwa nad skokami.

"Tak, człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie."

wtorek, 26 lipca 2011

Tak ma być.

Dziękuję za wszystko, co spotkało mnie na tegorocznym wyjeździe. Za industriala, za Marzenę, za dziewiąte miejsce Finów, za Noriego, za "równy poziom promili we krwi", za papierosy, za przyjaźń polsko-wschodnią, za sok z kaktusa, za zdjęcia w lustrze, za bałagan w pokoju, za deszcz, za słońce, za fanynki pod Hyrnym, za zapijanie kaca wódką i Jackiem Danielsem, za słup na Krupówkach, za nieprzespane noce.

Wspomnieniami będę zaspokajać tęsknotę przez najbliższy rok.

Dziękuję, że Was mam, że co roku mogę płakać i cieszyć się, że przeżywam z Wami najszczęśliwsze chwile swojego życia.

Mój ci on.

Tak wygląda szczęście.


Sporo inspiracji.

czwartek, 30 czerwca 2011

Coraz bliżej.

Jakoś tak jest, że ludzie się rozchodzą. Chyba taka kolej rzeczy.

Nie, nie mam zamiaru znów jeździć po ludziach. I nie dlatego, że dorosłam, dojrzałam. Zwyczajnie za dużo jest tych przewrażliwionych, którzy każdą uwagę niekoniecznie skierowaną do nich biorą do siebie. Może to wyda się dziwne, ale wiele osób skarciłam na tym blogu, a odnoszę wrażenie, że jedna, góra dwie założyły sobie, że wszelkie moje uwagi kierowane są do nich.
Moi drodzy, nie jesteście pępkiem świata. : )

I naprawdę mam życie poza skokami, i naprawdę mam na kogo się złościć, nie potrzebuję kolejnych powodów do frustracji.

A tymczasem czekam na kolejny wyjazd, tęsknię za Krupówkami i Wielką Krokwią.

The Bill - Różowe okulary

czwartek, 19 maja 2011

.

Bardzo ładnie się pożegnaliśmy.

A teraz definitywnie wypierdalaj.


Życzę powodzenia na nowej drodze.
I żyli długo i szczęśliwie.


Nie będzie nic.