Chwilowo jest lepiej. Chyba. Bo parę spraw się wyjaśniło. Naprostowało. Polepszyło.
No i mam alergię i kicham alergen Placzyński, Głogowski i Popiołek (cholera, jak Popiołek mi się podoba <3). No i jeszcze jeden alergen, ale jest chyba zbyt oczywisty, nawet dla niego samego.
Byle do eee... nieważne do czego.
A: 4 czerwiec fajna data, nie trudno zapamiętać kiedy stypę zrobić na rocznicę :P
S: jesteś dla niej okrutna!
A: pierdolić ją, najważniejszy jest bauunss!
S: fuck yeah!
A: to było na melanżu to było na melanżuuuu!
S: masz gorączkę?
A: nie. mam czinkłaczento w holenderskim gazie, wsiadaj na kanapę, jak nie to na razie.!
Rozkmina z ostatniej chwili.
A, no i byłam pulpeciastym dzieckiem i boli mnie moja szkoła podstawowa. Ale nvm.
Jedyne co się nie zmieniło i co mega mnie martwi to fakt, że nadal nie potrafię na nowo pokochać Bedwetters. I generalnie leję na ich promocję, bo mój udział w koncercie jest niemożliwy. Nie żeby nie było mi przykro.
Wisła? Chyba jednak się wybieram. Bo z KST/PST/alergenami się naprostowało i znów mi się zachciało. Gorzej z motywacją skokową, ale wierzę, że kiedy już ujrzę góry, na nowo odrodzi się we mnie miłość do wszystkiego co z tym związane.
Wyjazd do Finlandii nie wypalił. Trudno. Tylko trochę mi szkoda.
paranoja.
A Neil jest wspaniały. I kocham moją estońską familię, mimo wszystko.
Chociaż ostatnimi czasy jej miejsce bezapelacyjnie oprócz happysadu zajmuje ktoś inny.

BBR cie kocha, KST cie kocha, Rurek cie pokocha
OdpowiedzUsuńPeace yo!
Kirjo
Jaki kurwa Rurek!?
OdpowiedzUsuń