Nie, nie wiem co się dzieje. Nie pierwszy raz, nie ostatni.
Nie chcę pamiętać nic. Jest dobrze jak jest, na razie próbuję, usilnie się staram. Problem polega na tym, że popadam z jednej skrajności w skrajność.
Nie potrafię nie kochać. To nie jest wcale dobre.
Zachciało mi się podsumowania, takiego jakie napisała Kirjo. Tylko, że ja nie mam co podsumowywać.
Wrzesień? Jeden z najlepszych miesięcy w moim życiu.
Październik? Początek końca.
Listopad? Staczanie się na sam dół.
Grudzień? Tkwienie w czarnej rozpaczy.
Styczeń? Początki lepszego.
Luty? Przełom.
Marzec? Inna czasoprzestrzeń trwająca do dnia dzisiejszego.
Siedemnasty. Ty wiesz, co to oznacza, chyba.
Jest mi z tym głupio.
Nadal wierzę w ludzi, mimo wszystko, mimo, że tyle się zmieniło w ciągu tego roku.
Bedwetters? Było, minęło. Nie to nie. Nie da się pomagać komukolwiek na siłę.
A w Akaderze powinnam być jakieś 2 tygodnie temu. Zapewne naczelna zdążyła już ich przesłuchać i wyrobić sobie zdanie na temat ich muzyki. Trudno.
Turisas.
Ketaspidur.
Pokój zarezerwowany, bilety prawie w drodze. Wierzę, że będzie lepiej niż w Zako <3
Przepraszam, ale po prostu próbuję coś zmienić. Nie Was, nie stosunki z Wami. Raczej siebie i tę jedną konkretną relację, to jedno konkretne uczucie. To trudne.
Jeszcze rok.
Tak, kocham moją Kurosawę. I moją Hardcorową familię też. <3
Nie chcę wakacji. Zapomnę?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz