Moja Droga! Bloga tego piszę nie po to, żebyś potem obrzucała mnie publicznie mięsem za to, co tu popełniłam. Raczej piszę go dla ludzi, którzy czytając go, wiedzą o czym piszę, po co piszę. Którzy są dla mnie ważni. I nie jesteś to Ty.
Tyle słowem wstępu.
Co będę robić za tydzień? Na pewno nie będę spała. Na pewno jeszcze bardziej odczuję tęsknotę. Na pewno będę myślała jak rozwiązać problemy, które spotkam na ulicach Wisły. Na pewno nie będę się mogła doczekać.
Co tu? Tu nic. Zapomniałam. Przynajmniej wmówiłam to sobie do tego stopnia, że na samą wzmiankę karcę się w myślach. Niech ta obojętność trwa.
Nie byłoby jej, gdyby nie oni. Nie umiem za to podziękować. W ogóle nie umiem dziękować. Może się nauczę.
Muszę zawrzeć też część umoralniającą, mimo, że na wielu blogach ostatnio takie wpisy się pojawiały.
Koleżanko. Tak, do Ciebie mówię, wiesz o tym doskonale. Niemal wszyscy wiedzą, co wyprawiasz. Niemal wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak bezmyślnie naśladujesz innych. Lepiej jest być najgorszą wersją siebie, niż najlepszą kopią innych, jeśli jesteś na tyle dojrzała, na ile się kreujesz, to zapewne znasz tę myśl. Zacznij promować siebie, nie zachowania, zainteresowania innych na swojej osobie. Jesteś młoda, daj sobie dorosnąć do pewnych spraw, nie próbuj na siłę stać się rozwiniętą kobietą, która ma niewiadomo jakie pojęcie o życiu, bo to w pełni normalne, że tak nie jest i nie będzie. To przez swoje zachowanie dajesz świadectwo o tym, jak mało jesteś rozwinięta. Nie, nie chcę Cię w żaden sposób obrażać. Stwierdzam fakty. Skoro drobne aluzje nie pomagają, próbuję tutaj, może coś wreszcie do Ciebie dotrze. Jeśli tak się nie stanie, będę chyba zmuszona skorzystać z Twojego nazwiska tu, na blogu, bo to co się dzieje przerasta mnie i moich przyjaciół. Nie jestem w stanie zrozumieć kopiowania znajomych, a co dopiero "znajomych znajomych". Tyle ode mnie. Nie miej do mnie żalu. Bezskutecznie próbujemy pomóc.
Wracając do mnie.
Zatraciłam część uczuć. Obojętność jest fajna tylko czasami. Moje 'tumiwisi' przeraża mnie w zbyt wysokim stopniu.
To cienka linia.
Zbyt cienka.
Już niedługo będzie przekroczona.
Oby 'być'.
Nieistnienie istnieje.
Pięknie powiedziane. Zgadzam sie w stu procentach z częścią umoralniającą.
OdpowiedzUsuńI wiesz?
Niemyślenie jest dobre. Zapomnienie też. Zobojętnienie już nie koniecznie.
ahhhhhh podoba mi sięAJ LAJK YT :D hyhy <3
OdpowiedzUsuńzajebiscie po prostu mnie rozpierdala ta dziewczynka ;] boze trzymajta mnie bo zabije xD
i kochom pamiętaj !! :*
" Jeśli tak się nie stanie, będę chyba zmuszona skorzystać z Twojego nazwiska tu, na blogu, bo to co się dzieje przerasta mnie i moich przyjaciół."
OdpowiedzUsuńA podobno nie uznajesz czegoś takiego jak przyjaźń?
Użyłam stwierdzenia "przyjaciół" w odniesieniu do ludzi, którzy nie są tylko moimi znajomymi, nie są tylko moimi kolegami czy też koleżankami a znaczą coś więcej, czego jednak za przyjaźń uznać nie mogę.
OdpowiedzUsuńO nieistnieniu przyjaźni pisałam dawno, od tego czasu moje zdanie nieznacznie się zmieniło. Być może przyjaźń jest, jednak na pewno nie w przypadku moich kontaktów z kimkolwiek. Pisałam kiedyś, że nie potrafię być przyjacielem. Czytanie CAŁEGO bloga ze zrozumieniem czasem się przydaje.
Pozdrawiam,
Annika
Niestety nie czytam całego Twojego bloga.
OdpowiedzUsuńPo prostu byłam ciekawa.