11 dni. To już zaraz.
Wszystko załatwione.
Prócz zdrowia.
'Nagłych przypadków nie przyjmujemy'.
Wczorajszy miting mega. Mieszanie głowy bigosem, zawszespoko.
Prosto z hardkorowego gryla.
Gdyby Bóg istniał, właśnie bym mu dziękowała. Czasem warto żyć. W chwilach takich jak ta jestem naprawdę szczęśliwa. Nie zadręczam się. Zapominam.
Zaraz przypominam. Dziś znów.
Rządzi mną nostalgia. Nic nie ma sensu.
To tylko sen. Tylko sen. Sen.
Nie mogę się doczekać.
Doczekać się nie mogę.
Doczekać nie mogę się.
Się nie mogę doczekać.
Z nimi na koniec świata. Przyzwyczajam się. Nastrajam się.
Nie ma co się czarować, nie jest dobrze. Jeszcze 3 tygodnie.
Nie ma przyszłości. Jest teraźniejszość. A Ty Annika, jak na złość żyjesz przeszłością. Wspomnienia zabijają.
A ja? A ja pojadę do Wisły, wreszcie, nareszcie, w końcu. Ciebie nie chcę tam widzieć. I tak zobaczę. Zamknę się w pokoju, żeby nie musieć się z Tobą spotykać.
W pokoju, w spokoju, w sobie.
Byle do wieczora. Tam jest cicho.

za 11 dni będzie zajebioza ;)
OdpowiedzUsuń