Dziwnie. Nie zawsze kolorowo, jednak przynajmniej nie monotonnie.
Czasem nawet w tym samym kolorze.
Nawet nie próbuj tego zrozumieć.
Wiosna. Przyjdzie, pójdzie, wszyscy pójdą. Tylko my zostaniemy w tym samym miejscu i będziemy próbować żyć dawnym rytmem.
Nie pamiętam czasu, kiedy było normalnie.
Niedługo 8. Magiczna liczba, chociaż raz związana z czymś innym.
Kolejny temat, ciekawe na jak długo - co ze skokami? Nie wyobrażam sobie żadnego wyjazdu. Nie umiem zostawić tego miejsca.
Co będzie latem?
I znowu wróciłam.
Wszystko się kiedyś kończy, a jednak mam nieodparte wrażenie, że to jest wieczne.
Mało zostało rzeczy, których się boję.
Chyba najbardziej trzeźwości,
i tego, że kiedyś trzeba będzie zejść na ziemię,
której nie ma, uciekła dawno.
Staram się nie myśleć o przyszłości, ani tej bliższej, ani dalszej. Szkoda trochę, że nie wyobrażam sobie siebie za 10 lat.
Co będę opowiadać dzieciom? Nie będzie czym się chwalić.
O pardon, ja przecież nie będę miała dzieci.
Jedyna przyszłość jaką jestem w stanie sobie wyobrazić - sektor dla vipów na skokach. Szkoda, że sama przeszkadzam sobie w realizacji marzeń.
Chociaż... to przez Ciebie.
Tak, wybieram się na Strachy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz